Kryzys Demograficzny

Postępujący spadek przyrostu populacji jest od wielu lat zmorą państw rozwiniętych. Jedną z wielu przyczyn zmniejszania się liczby urodzeń stanowi coraz późniejszy wiek zakładania rodziny i chęć zapewnienia najbliższym dostatniego życia. Można wnioskować, że młodzi ludzie decydują się najpierw na osiągnięcie określonego poziomu wykształcenia oraz wysokości stopy życiowej, odkładając w czasie założenie rodziny lub jej powiększenie. W całej Europie rodzi się zbyt mało dzieci, by utrzymać zrównoważony poziom populacji. Stosunek liczby urodzeń do zgonów z roku na rok zmienia się na niekorzyść.

Polska należy do państw o jednym z najniższych współczynników dzietności. Dziewiąte miejsce od końca na 31 krajów Europejskiego Obszaru Gospodarczego nie napawa dumą. Zgodnie z danymi Eurostatu z 2019 roku, kobieta w Polsce w ciągu swojego życia urodzi średnio 1,44 dziecka. To znacząco mniej, niż potrzeba, aby zapewnić liczebność populacji na stałym poziomie. Do osiągnięcia dzietności, która w rozwiniętym państwie pozwoliłaby co najmniej na utrzymanie obecnej wielkości populacji, konieczne jest ustabilizowanie współczynnika na poziomie 2,1. W całej Europie nie ma nawet jednego kraju, w którym przyrost naturalny byłby na tyle wysoki, żeby zapobiec kurczeniu się populacji.

Niebezpiecznie dochodzimy więc do momentu, gdy liczba urodzeń jest najniższa od czasu II Wojny Światowej. Wg danych Głównego Urzędu Statystycznego w  2019 roku urodziło się w Polsce 376 tys. dzieci. Jest to o ponad 43 tys. mniej niż 10 lat wcześniej. Zmarło natomiast 418 tys. osób. W roku 2020 liczba zgonów była jeszcze o ponad 67 tys. wyższa. Same te liczby pokazują, jak wysoka jest dysproporcja stosunku urodzeń do zgonów. 

Przeprowadzona przez Eurostat analiza dotycząca prognozy liczby ludności dla Polski przewiduje, że będzie się ona systematycznie zmniejszać. Od wartości z 2020 r., wynoszącej 37,9 mln, przez 34,4 mln w roku 2050, aż po 29 mln w 2080 r. W porównaniu z 38,4 mln ludności w 2019 r., za 60 lat populacja zmniejszy się o 9,4 mln. Wszelkie prognozy pokazują, że czeka nas stopniowe, ale nieuchronne starzenie się społeczeństwa.

Długotrwały spadek urodzeń, zapoczątkowany pod koniec lat 80. XX wieku i utrzymujące się niskie natężenie urodzeń spowodowały, że w wiek prokreacyjny wchodzą coraz mniej liczne roczniki. Polska znalazła się w takim momencie rozwoju demograficznego, że nawet wzrost współczynnika dzietności do poziomu gwarantującego zastępowalność pokoleń w krótkim okresie nie spowoduje odwrócenia tych procesów i nie powstrzyma zmniejszania się liczby ludności kraju.

Odpowiedzialny rząd powinien PILNIE wdrożyć rozwiązania realnie odwracające ten destrukcyjny trend demograficzny. Populistyczne programy socjalne, wprowadzane z rozmachem po 2015 roku nie przynoszą oczekiwanego efektu. Program 500+ i mu pokrewne w wielu przypadkach mogły jedynie przyspieszyć postanowienie o planowanym już wcześniej dziecku. Według prof. Ireny Kotowskiej, Dyrektor Instytutu Statystyki i Demografii  Szkoły Głównej Handlowej, poprawa dzietności w Polsce zależy przede wszystkim od decyzji o posiadaniu dziecka, podejmowanych przez kobiety z wykształceniem wyższym i średnim. Jak podkreśla ekspertka, dla tej grupy szczególnie istotne są rozwiązania umożliwiające łączenie pracy zawodowej z obowiązkami rodzinnymi, w tym zwłaszcza te, które stymulują zaangażowanie ojców w życie rodzinne.

Prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Cezary Kaźmierczak, prognozuje, że obecna sytuacja demograficzna musi odbić się na wysokości naszych przyszłych emerytur. Według niego, jednym ze sposobów jej poprawy byłoby uproszczenie procedury zatrudniania emigrantów m.in. z Białousi i Ukrainy. Aby dać obywatelom poczucie stabilności, należy również obniżyć opodatkowanie dochodów z pracy, doprowadzić do nasycenia rynku mieszkaniowego, wdrożyć nową politykę zdrowotną i edukacyjną, umożliwić łatwy dostęp do służby zdrowia (szczególnie w okresie ciąży oraz odnośnie opieki pediatrycznej), żłobków i przedszkoli oraz dostosować kodeks pracy do współczesnych realiów, dając większą swobodę i elastyczność form pracy, co pozwoli obojgu rodzicom godzić życie zawodowe z rodzinnym. Ważne jest bowiem systemowe wsparcie w opiece nad dzieckiem. 

Pytanie tylko, czy aktualnie rządzącej większości zależy na dobru całej populacji Polaków, czy na ofercie wyłącznie dla tych 30-35 proc. osób, dających jej zwycięstwo wyborcze.

Bartłomiej Tyszka

Inne wpisy

Menu