“Stróż nocny”

Ferdinand Lassale, niemiecki socjalista, polemizując z „Bogactwem Narodów” Adama Smitha twierdził, że liberałowie chcą sprowadzić rolę państwa do funkcji stróża nocnego. Nie jest to prawda. Liberalizm niesie za sobą dużo bardziej rozwiniętą filozofię i programy społeczne, gospodarcze, a także projekty etyczne.
Jednak nie da się zaprzeczyć, że jedną z kluczowych roli państwa w myśli liberalnej jest zabezpieczenie obywatelom i mieszkańcom bezpieczeństwa. Patrząc jednak na polskie realia pierwszej ćwiartki XXI wieku, jednoznacznie widać, że państwo tej funkcji nie wykonuje właściwie.
Służby policyjne i specjalne stały się zbyt upolitycznione. Nie tyle troszczą się o zapobieganie zagrożeniom wobec obywateli, ile o dobre samopoczucie polityków partii rządzącej. Najlepszym przykładem tego upolitycznienia jest regularne, nieuzasadnione zatrzymywanie uczestników antyrządowych protestów, używanie wobec nich gazu i innych środków przymusu gospodarczego, podczas gdy marsze organizacji skrajnie prawicowych, posługujących się hasłami i symbolami zakazanymi przez konstytucję, są przez policje chronione.
Podobnie jest w pionach śledczych, w których wobec działaczy opozycji wyszukuje się dowodów na nadużycia gospodarcze i korupcję, podczas gdy w przypadku ewidentnych przekroczeń prawa wobec polityków obozu władzy, nie wyciągane są żadne konsekwencje.
Do przyczyn takiego stanu rzeczy należy fakt, że samorządy – odpowiadające lokalnie za komfort życia mieszkańców – mają mniej niż znikomy wpływ na formacje policyjne. Nie sposób zaprzeczyć, że podległa rządowi, państwowa policja powinna ścigać najpoważniejsze przestępstwa. Jednakże

najczęstsze, typowe kryminalne przestępstwa pospolite mogą być domeną – tak jak w modelu anglosaskim – policji samorządowych. Wtedy obywatele wybierając władze samorządowe wiedzieliby, że mają wpływ na sposób działania i środki przeznaczane w mieście czy gminie na zwalczanie przestępczości.


W Polsce jest 11 służb i instytucji uprawnionych do stosowania czynności operacyjno-rozpoznawczych. Jednocześnie faktyczna kontrola stosowania narzędzi inwigilacji przez sądy czy komisje parlamentarne jest iluzoryczna. Publikowane co jakiś czas w prorządowych mediach, a także ujawniana w trakcie procesów sądowych treść prywatnych rozmów, zwykle nie związana z żadnym materiałem dowodowym świadczącym o groźbie popełnienia przestępstwa, świadczą o tym, że służby i prokuratura nie szanują granicy pomiędzy wolnością, prywatnością i tajemnicą korespondencji a bezpieczeństwem. To nie tylko argument w sporze o upolitycznienie organów ścigania. To także świadectwo utraty profesjonalizmu przez ich pracowników, którzy nie umiejąc wykonać rzetelnej analizy ryzyka stosują tzw. trał (czyli uruchamianie inwigilacji nie tylko wobec osób faktycznie zaangażowanych w działalność przestępczą), ale wobec całego środowiska.
Jednym z najbardziej ponurych efektów politycznie umotywowanej wymiany kadr i zmiany priorytetów działania służb policyjnych i specjalnych jest niepokojąca demoralizacja funkcjonariuszy i dysfunkcjonalność struktur. Funkcjonariusze mają świadomość, że nie są oceniani z profesjonalnej perspektywy, a kryteriami awansu częściej jest deklarowana lojalność wobec przełożonych niż efekty pracy.
Elementem powodującym permanentne braki kadrowe jest powierzanie funkcjonariuszom zadań urzędniczych czy typowych funkcji ochronnych. Wyszkoleni i ponadprzeciętnie wynagradzani oficerowie wykonują prace nie wymagające szczególnych kwalifikacji w pionach logistyki, kadrach, finansach. Niektórzy wykonują wyłącznie zadania portierów w jednostkach organizacyjnych służb. Jest to nie tylko marnotrawstwo, ale także dodatkowe uzależnienie wynikające z podległości służbowej i statusu funkcjonariusza. Chociaż te zdania z powodzeniem mogłyby wykonywać osoby cywilne, nie jest to praktykowane, a jednym z powodów prawdopodobnie jest to, że nie byłyby one wystarczająco dyspozycyjne wobec przełożonych, ze względu na to, że o ich zadaniach decydowałaby umowa o pracę, a nie fakt mianowania zaprzysiężonego funkcjonariusza. Oznaczałoby to ucywilnienie wielu struktur, zwolnienie tysięcy etatów dla osób rzeczywiście zwalczających przestępczość.
Szczególny status służb mundurowych powoduje, że wielu z zatrudnionych uważa, że mogą być bezkarni pomimo wielokrotnego naruszania prawa. Faktycznie, wiele sygnałów potwierdza tolerowanie i pobłażliwość przełożonych wobec ewidentnego przekroczenia uprawnień a nawet przestępstw. Widać to zarówno w przypadkach nieuzasadnionego zatrzymywania obywateli tylko dlatego, że manifestują swoje poglądy jak i w przypadkach okazywania niedopuszczalnej agresji, której skutkiem – w najbardziej drastycznych przypadkach jest uszczerbek na zdrowiu a nawet śmierć obywateli – jak w przypadku Igora Stachowiaka i Adama Czerniejewskiego. Do tej pory sprawcy obu tych zabójstw nie ponieśli, adekwatnej do swojego zachowania, odpowiedzialności.

Odpowiedzialność za demoralizację funkcjonariuszy ponoszą także związki zawodowe, które przestały pełnić funkcję strażnika praworządności i etosu służb mundurowych. Ich rola wydaje się być zredukowana do presji na wysokość wynagrodzeń, przy deklaracji dyspozycyjności wobec upolitycznionego kierownictwa.
Patologią struktur służb mundurowych jest brak poziomej ścieżki awansu.

Aby uznać zaangażowanie i efekty pracy funkcjonariusza jedynym sposobem jest pionowy awans w strukturze. W efekcie z dobrego specjalisty kreuje się słabego lub przeciętnego kierownika sekcji lub naczelnika wydziału. Oficer z dobrymi wynikami w zwalczaniu przestępczości zaczyna odpowiadać za urlopy, samochody służbowe i dodatki funkcyjne podwładnych. Dodatkową słabością tego mechanizmu jest także to, że kiedy o awansie decydują nie zawsze właściwie dobrani przełożeni, wolą awansować karierowiczów i lizusów zamiast profesjonalistów, u których doświadczenie i efekty pracy wyrobiły postawę asertywną. Nie istnieje mechanizm, który wynagradzałby dobrą pracę podnosząc prestiż i zwiększając wynagrodzenie zaangażowanych i skutecznych funkcjonariuszy, pozwalający na łatwiejsze dzielenie się wiedzą z innymi pracownikami, a przy okazji zwiększając ich niezależność w wybieraniu metod i środków pracy, a także wskazywaniu priorytetów, które powinna wyznaczać cała jednostka organizacyjna.
Zapewnienie bezpieczeństwa to nie jedyne, ale jedno z ważniejszych zadań dla administracji rządowej i samorządowej. Dlatego powinno być szczególnie kontrolowane przez instytucje społeczeństwa obywatelskiego. Zarazem wprowadzenie różnych form podległości jednostek policyjnych wobec administracji centralnej i samorządowej, to mechanizm, który pozwoli mieszkańcom na wywieranie skutecznego wpływu i rozliczanie pochodzących z wyboru decydentów.
Służby mundurowe i specjalne mają odpowiadać za bezpieczeństwo i chronić wolność obywateli, a nie realizować zadania o charakterze politycznym. Realizacja tego celu jest możliwa jednak tylko w państwie pluralistycznym i przewidującym mechanizmy kontroli obywatelskiej. Metody i środki działania winny być dopasowane do realnych zagrożeń dla określonego obszaru lub środowiska, uwzględniając prawo do zachowania prywatności i wolności wyboru obywateli.

Piotr Niemczyk

Inne wpisy

Menu