Suwerenność Polski a prawo europejskie

PiS  rękami Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej idzie na coraz większe zwarcie z Unią Europejską, co może ostatecznie doprowadzić do Polexitu. Wskazują na to ciągłe wywody rządzących, jakoby Unia ingerowała w nasze sprawy wewnętrzne i zabierała suwerenność, a także wczorajszy wyrok TK w sprawie stosowania zabezpieczeń nałożonych na Polskę przez Trybunał Sprawiedliwości UE – stwierdzono w nim, że używanie środków w sprawach tymczasowych, dotyczących ustroju sądów, jest niezgodne z Konstytucją RP, zatem nasz kraj nie musi się do nich stosować. Zapewne dziś również zapadnie wyrok (jego brzmienia możemy się domyślać), czy w Polsce będzie działało prawo Unii. Wszystkie te sytuacje grożą także wstrzymaniem finansowania naszego Planu Odbudowy.

A jak to wygląda naprawdę? Czy UE rzeczywiście zabiera nam suwerenność, a jej prawo jest mniej ważne niż Konstytucja i nie musimy go przestrzegać?

Polska jest członkiem Unii Europejskiej od 1 maja 2004 roku. Nie mamy w niej statusu obserwatora czy kandydata, tylko posiadamy bezpośredni wpływ na działalność UE; jej obecny i przyszły kształt. Równocześnie ten kształt wpływa na nasz status i bezpieczeństwo,  czyli suwerenność. I to od nas zależy, czy będziemy członkiem efektywnej, liczącej się na świecie organizacji, czy też ponownie znajdziemy się gdzieś pomiędzy Zachodem a Wschodem. Czy będziemy sprawną, konkurencyjną i innowacyjną gospodarką, czy tylko eksporterem towarów nieprzetworzonych. Wreszcie, czy poradzimy sobie z przestępczością zorganizowaną, a nasze społeczeństwo stanie się wykształcone i otwarte.

Przed wstąpieniem do UE Polska weszła (już w 1991 roku) w skład Rady Europy – najstarszej regionalnej organizacji międzynarodowej, mającej na celu podtrzymywanie europejskiej tożsamości kulturowej, a także rozwijanie współpracy między poszczególnymi państwami. To na forum Rady Europy uzgadniane są umowy międzynarodowe oraz projekty działań i konwencje, które państwa członkowskie zobowiązane są ratyfikować i przestrzegać w praktyce.

Polska, co  widać dziś bardzo wyraźnie, po przystąpieniu do NATO i Unii Europejskiej nie straciła nic ze swojej suwerenności, a wręcz ją wzmocniła. Dzięki wejściu w skład tych organizacji zyskała większe zaufanie oraz zaczęła być postrzegana jako kraj demokratyczny, przewidywalny i stabilny. Stała się ważnym, aktywnym uczestnikiem stosunków międzynarodowych i może (a raczej – mogła do niedawna) wpływać na losy Europy i całego świata. To dzięki Polsce i jej dążeniom, do NATO oraz UE zostali przyjęci nasi sąsiedzi, Czesi, Słowacy, Litwini, którzy obecnie są naszymi partnerami i sojusznikami.

Obrona suwerenności to nadal priorytet dla państwa i jego organów. Ale we współczesnych czasach oznacza to nie posiadanie wojska na granicach i gotowość odparcia wroga, tylko zdolność instytucji państwa do zagwarantowania obywatelom poziomu wypełniania zadań, do których się zobowiązało w swojej Konstytucji. W Polsce ten katalog jest bardzo obszerny; obejmuje działania od zapewnienia bezpieczeństwa, po rozwój społecznej gospodarki rynkowej. Jeśli państwo nie wypełnia swych funkcji, mamy do czynienia z utratą suwerenności.

Kwestię stosowania prawa europejskiego w jasny sposób reguluje ustawa zasadnicza, gdzie postulat uznania wyższości wiążących norm międzynarodowych nad normami wewnętrznymi został uwzględniony i zapisany w:

– art. 89 ust. 1

„Ratyfikacja przez Rzeczpospolitą Polską umowy międzynarodowej i jej wypowiedzenie wymaga uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie, jeżeli umowa dotyczy:

1) pokoju, sojuszy, układów politycznych lub układów wojskowych,

2) wolności, praw lub obowiązków obywatelskich określonych w Konstytucji,

3) członkostwa Rzeczypospolitej Polskiej w organizacji międzynarodowej,

4) znacznego obciążenia państwa pod względem finansowym,

5) spraw uregulowanych w ustawie lub w których Konstytucja wymaga ustawy”.

– art. 91

1) ust. 1, określający relacje między prawem międzynarodowym (w interesującym nas przypadku unijnym) a prawem wewnętrznym – „Ratyfikowana umowa międzynarodowa, po jej ogłoszeniu w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej, stanowi część krajowego porządku prawnego i jest bezpośrednio stosowana, chyba że jej stosowanie jest uzależnione od wydania ustawy”;

2) ust. 2, wskazujący na wyższość umownych norm prawa międzynarodowego nad prawem wewnętrznym – „Umowa międzynarodowa ratyfikowana za uprzednią zgodą wyrażoną w ustawie ma pierwszeństwo przed ustawą, jeżeli ustawy tej nie da się pogodzić z umową”;

3) ust. 3, konstatujący, że jeśli Polska stanie się członkiem organizacji, która ma kompetencje do stanowienia prawa, będzie ono miało pierwszeństwo na ustawodawstwem polskim – „Jeżeli wynika to z ratyfikowanej przez Rzeczpospolitą Polską umowy konstytuującej organizację międzynarodową, prawo przez nią stanowione jest stosowane bezpośrednio, mając pierwszeństwo w przypadku kolizji z ustawami”.

– art. 9, ustalający, że normy zwyczajowe i umowy międzynarodowe niepodlegające ratyfikacji nie mają pierwszeństwa przed ustawami polskimi – „Rzeczpospolita Polska przestrzega wiążącego ją prawa międzynarodowego”.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że Polska, leżąc w Europie, powinna swoje obecne i przyszłe interesy zaspokajać za pomocą Unii. W naszym narodowym interesie jest kształtowanie dalszego procesu integracji europejskiej, tak aby UE była bardziej spójna, sprawna i silna na arenie międzynarodowej. Powinna być ona kamieniem węgielnym polityki zagranicznej Polski, abyśmy mogli dążyć do zdobycia silnej pozycji wśród krajów ościennych i osiągnąć status mocarstwa regionalnego. W tym celu musimy pielęgnować stosunki nie tylko z całą UE, ale przede wszystkim z naszymi sąsiadami; zarówno dużymi, jak i mniejszymi. Powinniśmy kierować się zasadą bezinteresownej życzliwości, wspierając ich postulaty i potrzeby.

Nie ma również wątpliwości, że nasze członkostwo w Unii Europejskiej, dobrowolnie zintegrowanym związku suwerennych państw, było konieczne i nieuniknione. Stanowiło jedyne właściwe rozwiązanie dla Polski, wynikające z jej położenia geopolitycznego oraz historii, nie szkodząc naszej suwerenności i tożsamości kulturowej. Odrzucenie członkostwa skutkowałoby redukcją możliwości i pozbawieniem szans odgrywania istotnej roli w polityce europejskiej i światowej.

Członkostwo w Unii wzmacnia naszą suwerenność i służy polskiej racji stanu. Wpływa na nasz potencjał gospodarczy, stabilizację i relacje z sąsiadami oraz podnosi prestiż wśród innych państw.

Wszystko jednak wskazuje na to, że rządzący obecnie Polską skrajni populiści pod hasłem rzekomego ingerowania UE w naszą suwerenność, a także dla własnych korzyści – aby nikt nie patrzył im na ręce – zaprzepaszczą wszystko, co nasz kraj wypracował na arenie europejskiej i międzynarodowej. Co oznacza, że sami w ten sposób osłabią naszą i tak już osłabioną przez ich działania suwerenność.

Gabriel Jackowski

Inne wpisy

Menu